Kategorie

Partnerzy Strony

Partnerzy Strony

Porady

Przy omawianiu krążenia azotu i siarki musimy się zająć także procesami przebiegającymi w odwrotnym kierunku. Właściwie skąd się biorą azotany i siarczany w glebie i w wodzie? Jeśli na razie pominiemy sztuczne dostawy, takie jak nawozy mineralne, środki ochrony roślin zawierające azotany i siarczany, środki piorące itp.,

’Schemat krążenia azotu i siarki oraz udział bakterii w budowie i rozkładzie tych związków b. – bakterie, utl. – utleniające, wytw. – wytwarzające, red. – redukujące to musimy stwierdzić, że to znów bakterie wytwarzają azotany i siarczany. Są to bakterie siarkowe i nitryfikacyjne, będące – jeśli się można tak wyrazić – przeciwieństwem bakterii desulfurykatorów i denitryfikatorów.

Czytaj dalej

O stopniu zanieczyszczenia rzek świadczą dane dotyczące transportu różnych substancji przez Ren na granicy RFN i Holandii. W 200 min metrów sześciennych wody niesie on dziennie:

Można by tym zapełnić codziennie 3 tys. wagonów towarowych i zestawić z nich pociąg ponad 30 km. Tak więc Ren można nazwać największym kanałem ściekowym Europy. Morze Północne, które zbiera wody nie tylko z Renu, nie bez podstaw bywa nazywane dołem kloacznym Europy. Trudno nawet wyobrazić sobie, jak będzie ono wyglądało w 2000 r. Z oceanami sprawa przedstawia się nie lepiej. Już Thor Heyerdahl donosił ze swojej podróżny na Ra II przez Atlantyk, że ocean jest pokryty od horyzontu do horyzontu grudkami i plamami oleju. Znany badacz głębin morskich Jacques-Yves Cousteau, który twierdzi, że oceany są skazane na śmierć, zalecał komitetowi wyłonionemu przez Izbę Reprezentantów Kongresu w Waszyngtonie, aby kontrolę skażenia mórz oddać w ręce prywatnych stowarzyszeń, ponieważ rządy na całym świecie same „przyczyniają się w najwyższym stopniu do zanieczyszczania”.

Czytaj dalej

Rekombinacja jest idealnym narzędziem pracy genetyka, ponieważ zdarza się ona z bardzo różną częstotliwością. Geny leżą na chromosomie jeden za drugim, jak perełki na nitce. Jeśli weźmiemy pod uwagę dwa różne geny, które na tym „sznurze pereł” leżą bardzo daleko od siebie, to prawdopodobieństwo, że przy łączeniu się chromosomów parami dojdzie do przekrzyżowania ich z drugim szeregiem, jest o wiele większe, niż gdyby oba geny stały bardzo blisko, tuż obok siebie. Można więc powiedzieć, że częstość występowania rekombinacji jest proporcjonalna do odległości wymieniających się genów. Genetyk może więc ocenić odległość genów na podstawie częstotliwości wymiany, którą potrafi wyliczyć z cech zewnętrznych potomstwa, uwarunkowanych genami, potrafi zatem sporządzić mapę genów.

Czytaj dalej

RNA i podjednostki białkowe można od siebie oddzielić za pomocą prostych metod chemicznych. Jak było do przewidzenia, fragmenty te nie są zakaźne. Jest to oczywiste, jeśli chodzi o podjednostki białkowe, RNA natomiast mógłby być zakaźny, gdyby wniknął do komórki, ale nie może tego uczynić bez sztucznej pomocy i dlatego jest „niezakaźny”. Jeśli fragmenty zgromadzi się razem w odpowiednich warunkach, to połączą się one od nowa, samorzutnie i we właściwym porządku. „Właściwy” znaczy tutaj, że „zrekonstruowany” wirus odzyska nie tylko swój pierwotny wygląd, ale będzie także znowu zakaźny. Anglicy nazywają taką samorzutną reagregację self assembly, tzn. że części składowe łączą się same. Wynika z tego procesu, że widocznie nie potrzeba żadnej dodatkowej informacji, aby złożyć wirus z jego części składowych i przywrócić mu zdolność zakażania, wystarczają do tego właściwości posiadane już przez nici RNA i podjednostki białkowe. Ale dotyczy to tylko wirusa mozaiki tytoniu. Jeśli rozłożymy komórkę bakteryjną na jej składniki, to już nigdy nie złączą się one z powrotem w komórkę bakteryjną zdolną do życia. Tutaj „posiadane już właściwości” poszczególnych części nie wystarczają. Aby zbudować komórkę bakteryjną z poszczególnych elementów prefabrykowanych, potrzebna jest dodatkowa informacja, i to dziedziczna, tzn. informacja genetyczna. Czy wobec tego morfogeneza pro- i eukariontów jest czymś zasadniczo różnym od powstawania kształtów u wirusów? Tego na razie nie można na pewno twierdzić. Przezornie więc przyłączymy się do wirusologów i będziemy mówili raczej o morfopoezie niż o morfo- genezie, przy czym aspekt powstawania (genezy!) zastąpimy tu neutralnym poeza (gr. poiein = robić).

Czytaj dalej

Zacznijmy od łatwiejszego drugiego pytania. Przedstawimy tutaj stosunkowo prosty przypadek. Chodzi w nim o grzyb właściwy, o nazwie Mucor rouxii z klasy Phycomycetes (grzyby glonowe). Jest on bliskim krewnym rodzaju Rhizopus, który znamy już z transformacji sterydów. Mucoraceae są saprofitami i właściwie tlenow-cami (aerobami). W warunkach tlenowych z kiełkujących zarodników rozwijają się rozległe grzybnie, które kiedyś znów przystąpią do tworzenia zarodników. Można je również łatwo hodować w laboratorium. Jeżeli im się odetnie dopływ tlenu, wkrótce przestają rosnąć i równocześnie przestawiają swoją przemianę materii na fermentację, wytwarzając kwas mlekowy lub alkohol etylowy. Ale w tym jeszcze nie ma nic zadziwiającego niespodzianką jest dopiero, że Mucor rouxii (i nie tylko on) w warunkach beztlenowych zmienia także swój wygląd. W miejsce wydłużonych strzępków, które normalnie na końcach kontynuują wzrost, powstają teraz komórki kolbkowate, przypominające wyglądem drożdże i rozmnażające się podobnie jak drożdże – przez pączkowanie. Jest to pączkowanie wielobiegunowe (multipolarne).

Czytaj dalej

Dlatego też chcąc rzeczywiście wystetylizować, a więc pozbawić także zarodników, żywność albo przyrządy lekarskie, musi się je gotować w temperaturze powyżej 100°C. W normalnych warunkach nie jest to łatwe, toteż podgrzewa się je przez dłuższy czas pod podwyższonym ciśnieniem.

Bacillaceae są Gram-dodatnie, poruszają się przy pomocy licznych rzęsek (urzę- sienie typu peritrichalnego) i są cudzożywne. Odżywiają się węglowodanami, białkami („gnicie”), tłuszczami, mocznikiem itp., ale odbywa się to w różny sposób.

Czytaj dalej