Najprostszym przypadkiem jest „remont” Escherichia coli galZakaża się ją fagiem X gal+ i otrzymuje się komórki, które znów potrafią przerabiać galaktozę. Takie „proste” procesy leczenia bakterii nie są bynajmniej jakąś zabawą mikrobiologów i genetyków. Transdukcja, zarówno ograniczona, jak i nieograniczona, jest przede wszystkim bardzo istotnym sposobem badania struktury genu, jego zmian itp. i dostarcza nam potrzebnych do tego modeli. Ale znaczenie jej wybiega daleko poza bakterie – aż do człowieka, w co trudno zrazu uwierzyć. Przecież bakterie są prokariontami, nie mają właściwego jądra komórkowego ani chromosomów (nawet jeśli genom bakteryjny błędnie nazwiemy chromosomem), podczas gdy człowiek należy do eukariontów. Jednakże geny bakteryjne nie różnią się od genów ludzkich. Składają się one nie tylko z tego samego materiału – DNA, ale ich informacja gene-tyczna jest zakodowana według tego samego kodu genetycznego. Kod genetyczny jest uniwersalny, a zatem komórki bakteryjne mogą „odczytać” i wykorzystać informację genetyczną z komórek drożdży albo komórek ludzkich i na odwrót.

Hodowla fibroblastów w małych flaszkach Carrela, napełnionych czerwono zabarwioną, sterylną pożywką • Pomysł, aby odcinek gal z Escherichia coli transdukować do komórek eukarion- tów, nie był więc wcale utopią, nawet jeśli przy jego realizacji należało spodziewać się poważnych trudności technicznych.

Oczywiście nie przeprowadza się doświadczeń od razu na człowieku, ale najpierw eksperymentuje się na hodowli tkanek. Hodowlę taką można założyć pobierając z organizmu ludzkiego maleńki kawałeczek tkanki, np. tkanki łącznej. Utrzymuje się ją przy życiu in vitro na starannie przygotowanej pożywce, w probówce albo w kolbie Erlenme- yera. Takie komórki nawet się mnożą, ale metody hodowli są bardzo skomplikowane. Potrzeba było dziesiątków lat, zanim opanowano technikę hodowli tkanek. Z takich hodowli tkanek można wyizolować tzw. fibroblasty i hodować je dalej już jako hodowlę fibroblastów (łac. fibra = włókno, gr. blastos = zarodek). Fibroblasty są młodymi stadiami fibrocytów, wrzecionowatych komórek tkanki łącznej. Jeśli substancja dziedziczna jakiegoś człowieka jest uszkodzona, to defekt odnajdziemy we wszystkich komórkach organizmu, a więc i w fibroblastach. Amerykańscy badacze Merril, Geier i Petricciani mieli do dyspozycji hodowlę fibroblastów, które pochodziły od pacjenta chorego na gala- ktozemię (gr. aima, haima = krew), poważną chorobę dziedziczną u ludzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *