Kategorie
Partnerzy Strony
Partnerzy Strony

Wszystkie te nużąco trzeźwe rozważania nie potrafią uwolnić świata od obawy przed „genetycznymi manipulacjami”, jest bowiem teoretycznie możliwe przepro-wadzanie bezkrwawych i nader skutecznych zabiegów na strukturze genów człowieka. Nie można przy tym z góry wykluczyć, że pewnego (dalekiego) dnia można by „manipulować” nie tylko jednym, ale tysiącem albo pięciuset tysiącami genów (potrzebne są do tego wiedza, pieniądze, zdolni i chętni naukowcy). Może w przyszłości uda się zbudować zupełnie nowy genom „według życzenia”, programować ludzi? Obawy czytelnika jeszcze bardziej wzrosną, gdy przeczyta, że „ludzki gen powstał w laboratorium”. Taki właśnie tytuł widniał 28 stycznia 1972r. w bardzo poważnym tygodniku. Była to swego rodzaju przestroga, ponieważ artykuł zwracał uwagę na publikację naukową, która ukazała się dopiero 10 dni później w znanym na całym świecie czasopiśmie „Naturę”. O czym poinformowano zdumionych współczesnych w dniu 9 lutego 1972 r. ? W tym dniu zeszyt „Naturę” zawierał dwie prace o praktycznie identycznej treści. Jedna z nich pochodziła z zespołu S. Spiegelmana z Columbia University w Nowym Jorku, druga była napisana przez D. Baltimore’a i współpracowników z Massachusetts Institute of Technology w Cambridge (USA). W obu pracach szło rzeczywiście o wyprodukowanie ludzkiego genu, dokładniej o fragment DNA w ludzkim genie. Obie prace powstały zupełnie niezależnie od siebie. Problem wydawał się „wisieć w powietrzu”. Ale co się właściwie stało?

Problem „wisiał w powietrzu” już od dwu lat, od 27 czerwca 1970r., kiedy to, znów w „Nature”, D. Baltimore doniósł, że odkrył w pewnym wirusie polimerazę DNA, która pracowała na matrycy RNA (a więc była zależna od RNA). To odkrycie, na pozór nader specjalistyczne i zupełnie „oderwane”, było pierwszym zwiastunem wydarzenia. Aby docenić ogromne znaczenie tego odkrycia, wróćmy jeszcze raz po prostu do „informacji genetycznej”. Każdy gen, według wszelkich danych, jest odcinkiem DNA, zbudowanym z kilkuset nukleotydów o ściśle ustalonej sekwencji. Przy realizowaniu informacji genetycznej powstaje ostatecznie enzym (np. trans- feraza, porównaj gen gal’ ze str. 251). Pierwszy krok tego „zrealizowania” genu polega na tym, że na matrycy odcinka DNA powstaje kopia, a właściwie „negatyw”. W procesie tym odcinek DNA służy jako „pozytyw”, jako wzorzec, jako matryca (łac. matrix = macierz). Kopia zbudowana jest nie z DNA, ale z RNA, który przenosi informację genetyczną z genomu w jądrze komórkowym do miejsc syntezy enzy-mów (białek), czyli do rybosomów. Ten RNA nazywamy RNA informacyjnym i okre-ślamy go jako mRNA (od angielskiego messenger).

Jeśli ma powstać mRNA, to odpowiedni enzym łączy nukleotydy RNA ^cegiełki RNA) według wzoru podanego na DNA, czyli polimeryzuje je, i dlatego enzym ten nazywamy polimerazą RNA. Jest to polimeraza RNA zależna od DNA. Oczy-

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *